Subtelne szepty...

O mnie






Księga Gości

wpisz się | zajrzyj

Linki


VIP

MOJE ZAKUPY
PLANETA BIŻUTERII
FABRYKA KOSZULEK
recenzje kafeterii - 1

F-O-T-O-L-A-N-D
digart -galeria
galeria K i A:)
PICASA
galerie w interii
A.Balut-Photo Art
DIGART
obróbka zdjęć
GIMP w paktyce
tapety na pulpit
Jarre

Ś-M-I-E-CH-O-T-E-R-A-P-I-A
The Klaszczers
Freestyler
Impreza u Bogdana
Jak wyrywać lachony?
Holubek
Tłumaczenie Garou
Mariusz Mix Kolanko
Komórka
Sztuka naśladowania
Porodówka
Napad na bank
Chińska restauracja

MOJE EKSTREMALNE POMYSŁY !!!
paintball-....?
NARTY- zrobiłam to !!!;)
paznokcie akrylowe- zrobiłam to !!!;)
nurkowanie- ...?
skoki spadochronowe- ...?
helikoptery- ...?
bungy- ...?

KSIĄŻKI,KTÓRE INSPIRUJĄ , DAJĄ DO MYŚLENIA I BAWIĄ
Pod powiekami
Zapiski na pudełku od zapałek
Pachnidło
Z budy
Imię róży
Ja wam pokażę!
Serce na temblaku
Nigdy w życiu!
Opowieść dla przyjaciela
Spóźnieni kochankowie
S@motnośc w Sieci
Kod Leonarda da Vinci

B-L-O-G-O-W-I-S-K-O
WAWRZYNIEC 2
to-ja-sama
córka
kolumb1555
WAŁY POLSKIE [mój K. jak Kochanie:)]
margo [dopiero poznaję:)]
WAWRZYNIEC [dla mnie REWELACJA!:)]
nikita
historia-pewnego-człowieka
rosa-siostra-wiatru [walka z wagą i samą sobą...]
CHANGED
yours
cynamonowe myśli
huśtawka czarownicy
man
rozmawiamy [dialogi bawiące do łez:)]
życie po 40stce
targana-wiatrem
zapiski-teściowej [warto...]
sobie-a-muzom
aktena
jo-ann1984
CAMILLE [przyjaciółka od kilkunastu lat]
DREAMS [moja Siostra:)]
xysiu
codzienność przy kawie
zwykła kobieta
ZAPACH KOBIETY
sekrety słodkiej miłości
tkacz cienia
miłość przyjdzie jutro
Jotka
berenicca
szczesliwa-mezatka
armani
DUDI [zwyczajny - niezwyczajny ]
agnieszek
CASHEW [ od tego się wszystko zaczęło...;)]

Archiwum

2012
marzec
luty
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień

Co nas nie zabije, to nas wzmocni...


... Czasem mam wrażenie , jakbym umierała od środka... Chwilami czuję się tak bezradna i bezsilna ... Żyję wśród ograniczonych ludzi... Odbyłam ciężką rozmowę z dzieckiem na temat jego funkcjonowania w szkole po powrocie z kliniki... Część z otaczających go ludzi  odsunęła się , ostentacyjnie podkreślając jego inność... Do tej pory wielu nie akceptowało jego wyglądu, oceniając go bez bliższego poznania... Powiedział, że stara się tym nie przejmować, bo nie będzie się zmieniał, żeby się przypodobać innym,ale też ma już dość tego, w jaki sposób jest odbierany. Mimo wszystko nie umie się w tym środowisku odnaleźć... Zastanawiam się ,co zrobić, bo problem się sam nie rozwiąże ... Poza tym niepewność co do pracy i długi nie napawają mnie optymizmem... Zastanawiam się , ile znajdę jeszcze w sobie siły, żeby walczyć z przeciwnościami losu...



subtelne-szepty 2012-03-29 22:49:56
skomentuj (0)

Czytamy:)





subtelne-szepty 2012-03-27 19:29:41
skomentuj (0)

Klinika


... Miałam dużo szczęścia, że moje dziecko samo zasygnalizowało, że ma depresyjne nastroje. Na pozór nic nie było widać. Depresja nie zawsze daje specyficzne objawy. Po wizycie u psychiatry syn wrócił ze skierowaniem na oddział. Wstępna diagnoza: depresja. Lekarka stwierdziła, że jest  wrażliwym młodym człowiekiem, który za bardzo skupia się na problemach,a nie dostrzega pozytywów. Sam zdecydował się poddać kilkutygodniowej terapii, którą zaproponowała. Mieliśmy 2 dni na przygotowania. Przyjęcie na oddział przypominało nieco więzienną procedurę - oddać sznurki, kable, żadnych ostrych przedmiotów, pasków, biżuterii i komórki. Dopiero jak stamtąd wyszłam, nerwy puściły - rozpłakałam się. Zawładnął mną lęk. Po kilku dniach pierwsza próba samobójcza - ktoś próbował się powiesić. Syn mój był mocno zszokowany i poruszony. Bardzo się o niego bałam. Kolejne dni wcale nie przedstawiały się lepiej - albo ktoś się ciął, albo próbował się zabić... Martwiło mnie też, że terapia się wolno rozwija i nie jest szczególnie ukierunkowana. Jednak po pewnym czasie nastapił przełom. Młody oswoił się z klimatami tam panującymi i inaczej spojrzał na świat. Ciężkie doświadczenia wiele go nauczyły. W pozytywnym sensie. Częściej miał sesje z psychologiem. Leki też dawały efekty. Lekarka założyła, że to, co bierze jego ojciec, może i na niego zadziałać - ze względu na geny. Kiedy wpadałam z odwiedzinami i patrzyłam na te dzieciaki, to zastanawiałam się, co tacy fajni młodzi ludzie tu robią. Bardzo się wspierają, są wobec siebie serdeczni, potrafią być dowcipni. Ilekroć dzwonię na oddział do automatu - bo to jedyna możliwość kontaktu - słyszę  : "Poczta główna, słucham","Sala samobójców", "Izba wytrzeźwień"... Ich pomysłowość jest nieograniczona:). Spędziłam godziny na rozmowach z nimi - byli otwarci i mówili o wielu rzeczach bez skrępowania. To, czego się dowiedziałam, jeżyło włosy na głowie. Kiedy stamtąd wychodzę, głowę mam nabitą różnymi myślami. Od kilku tygodni funkcjonuję więc nowym trybem - albo pracuję do wieczora , albo  po pracy wpadam do pociągu i jadę do kliniki. Jestem wykończona psychicznie i fizycznie,ale daję radę. Matki tak mają ;)...



subtelne-szepty 2012-03-05 17:54:37
skomentuj (2)

szablonynablogi.pl | Photo by flickr